Barwy z natury - o odkryciach i eksperymentach.

Aktualizacja: lut 9





Po ponad roku eksperymentowania z różnymi przędzami, po milionach wyplecionych supłów i po wielu godzinach ręcznego farbowania moich prac przyszedł czas na... kolejne eksperymenty.


Barwienie naturalnymi pigmentami. Taka myśl pojawiła się w mojej głowie podczas pierwszych prób samodzielnego barwienia sznurków. Już wtedy wydawało mi się, że eksperymentowanie z kolorem, jego wariacjami czy gradientem nadaje przedmiotom zupełnie nowy charakter i czyni je niepowtarzalnymi. Barwniki, które można dostać w sklepie, są ładne jednak łatwość ich pozyskania oraz oferowana gama kolorów i ich wariacji zawęża pole widzenia. Nie zostawia wiele miejsca na eksperymenty, nie wspominając o alergennych właściwościach zawartych w nich substancji. Co więcej, kolory z nich uzyskane bywają jak na mój gust zbyt... określone. Moja potrzeba eksperymentowania z kolorem rosła, ale w tej syntetycznej formie stała w kontrze do chęci zbliżenia się w moich pracach do natury. To był moment, w którym pojawił się pomysł na barwienie naturalne. Nie raz słyszałam o tworzeniu barwników z roślin, jednak nie byłam pewna czy ktoś, ot tak, może po prostu zacząć to robić. Dziś wiem, że TAK. To nie tylko wspaniały sposób na odkrywanie otaczającej przyrody i jej barwierskich możliwości, ale też na naukę wykorzystywania w pełni tego co mamy w naszej własnej kuchni czy ogrodzie. To milowy krok w kierunku zero waste, ku któremu ostatnio zwraca się co raz więcej ludzi .


Czasem słyszę pytania "To co Ty właściwie robisz? Torebki? Dekoracje? Biżuterię?". "EKSPERYMENTUJĘ" - odpowiadam. Nie tworzę dla samego efektu, ale dla całego procesu. Uwielbiam, gdy coś powstaje w wyniku prób i błędów, nie koniecznie z tutoriali innych rękodzielników. Oczywiście finalny produkt musi być dopracowany w każdym szczególe, ale to właśnie eksperymentowanie pozwala nam samodzielnie wyłapywać i eliminować błędy. Tak powstały wszystkie moje prace. Odkrywanie i stosowanie naturalnych pigmentów idealnie wpisuje się w mój styl i rytm. Po pierwszych barwierskich przygodach czuję, że poszukiwania barw w przyrodzie staną się idealnym dopełnieniem moich codziennych zmagań z przędzą. Po chwili namysłu postanowiłam stworzyć tego bloga. Nie będzie on oczywiście ani pierwszym, ani jedynym takim blogiem. Dostępnych jest wiele stron internetowych, artykułów czy książek poświęconych barwieniu naturalnemu, do których czytania zachęcam. Zauważyłam jednak, że każda z nich oferuje coś innego, coś nowego i coś... własnego. To tak jakby każdy kto nauczy się podstaw, pewnego dnia skręcał we własną ścieżkę i podążając za własną ideologią, estetyką i etyką, poszukiwał własnych barw oraz sposobów na ich pozyskiwanie. Efekty i sposoby pracy każdej z osób, które miałam okazję obserwować, były fascynujące i tak różne, że nasuwają pytanie "Czy można jeszcze inaczej?". Na to pytanie nie odpowiem dziś. Mam nadzieję, że uda mi się odnaleźć własną drogę oraz że w moich eksperymentach z czasem również będzie można znaleźć coś wyjątkowego. Ostatnią wartą podkreślenia kwestią jest to, że moja wiedza botaniczna nie jest zaawansowana, jednak do tematu staram się podejść rzetelnie. Wiedzę o roślinach, o ich wykorzystaniu w farbiarstwie oraz ich innych właściwościach staram się zgłębiać codziennie. Przeszukuję internet oraz dostępną literaturę, żeby poznać zarówno wiekowe tradycje i receptury, jak i współczesne zmagania innych ludzi, których ten temat zafascynował. Nie zawsze jednak będę za nimi podążać. Bo przecież na tym właśnie polega eksperymentowanie...


Po co ten blog?


Ważną rolę w barwieniu naturalnym odgrywa dokumentowanie wszystkich efektów. Wnioski wyciągane ze zbieranych informacji pomogą nie tylko odtworzyć wybrane odcienie, ale też znaleźć zależności, reguły oraz wyjątki w uzyskiwaniu kolorów. Poza paletą barw poznajemy też trwałość pigmentów, na którą wpływ ma wiele czynników takich jak pochodzenie rośliny, świeżość, użyte części oraz jej sposób przygotowania i zaprawy. Ten ostatni element ma ogromne znaczenie dla trwałości oraz tonacji kolorów. Zaprawy to odczynniki (sole oraz tlenki), których zadaniem jest powiązanie barwników z włóknem oraz wzmocnienie koloru. Do takich odczynników należą między innymi ałun, siarczan żelaza, siarczan miedzi czy kwaśny winian potasu. Są to związki chemiczne łatwo dostępne, bezpieczne dla człowieka, stosowane w przemyśle żywnościowym, farmakologicznym czy kosmetycznym. Alternatywą dla odczynników w proszku są naturalne bejce proteinowe, które można stosować przy włóknach pochodzenia roślinnego takich jak bawełna czy len. Lista zapraw jest długa. Z pewnością poświęcę im więcej czasu w kolejnych wpisach. Każde użycie zaprawy w barwieniu wymaga zanotowania zarówno samego odczynnika, jak i ilości, w jakiej był użyty.


Będę zagłębiać się w sztukę barwierską, która jest niezwykle kreatywnym, relaksującym i zaskakującym procesem. Postanowiłam dzielić się tu odkryciami, tymi powszechnie już znanymi, które budują podstawy wiedzy o barwieniu naturalnym oraz tymi osobistymi. Ten blog, obok dokładnych zapisków i próbek, stanie się formą mojej dokumentacji. Od budowania warsztatu, doboru odpowiednich narzędzi i materiałów do oczywiście, owoców mojej pracy.



Wstęp do historii - słów kilka...


Na temat tej pięknej sztuki znanej z czasów starożytnych można rozpisywać się godzinami. W tym wpisie chciałam jedynie przybliżyć temat i podkreślić jak istotnym elementem dla rozwoju cywilizacji było poszukiwanie kolorów w naturze.


Człowiek widzi setki tysięcy barw. Dostrzega wielość odcieni, nasycenia, jasności czy tonacji. Kolor tak jak smak czy węch jest zmysłem, zdolnym do gry na naszych emocjach. Nic więc dziwnego, że ludzie we wszystkich kulturach na świecie poszukują kolorów, by podkreślić swoje emocje, swoją inność czy przynależność etniczną. Nasi przodkowie poszukiwali kolorów w kwiatach, liściach, korze drzew, owocach czy minerałach i opanowali tę pracochłonną sztukę barwienia tkanin, nadając kolorom znaczenie duchowe, przypisując barwy postaciom kultu, cesarzom czy królom. Historia każdego z powszechnie znanych barwników roślinnych jest związana z rozwojem cywilizacji, który niewątpliwie miał wpływ na wzrastający stopień trudności pozyskiwania koloru. Ten zaś wyznaczał wartość barwników, niekiedy większą niż złoto. Nie dziwi więc fakt, że możliwość noszenia niektórych kolorów była zarezerwowana jedynie dla ludzi zamożnych. W Renesansie do takich kolorów należała czerwień oraz zieleń. Do najstarszych znanych roślin barwierskich należą między innymi marzanna, indygo, urzet barwierski, henna kurkuma czy koszenila. Do końca XIX wieku sposoby pozyskiwania z nich pigmentów oraz ich aplikowania były tajemnicą farbiarzy przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Dziś, na szczęście, możemy znaleźć wiele publikacji zawierających tradycyjne receptury i do woli korzystać z dobrodziejstw natury.



Co dalej?


Pierwsze próby barwienia tkanin i przędzy mam już za sobą. W kolejnych wpisach opowiem o swoich przygotowaniach, o tym, jakie narzędzia oraz tkaniny dobrze mieć w swoim warsztacie oraz w jaki sposób można dokumentować swoje rezultaty.


Bardzo dziękuję za Twoją uwagę, mam nadzieję, że wpadniesz od czasu do czasu i znajdziesz coś interesującego dla siebie. Może moje próby zainspirują Cię do podjęcia podobnego wyzwania? Bo przecież świat w naszym najbliższym otoczeniu oferuje tyle barw, wystarczy odrobina ciekawości. KAŻDY może spróbować.

17 wyświetlenia0 komentarz

(+48) 732622644

  • Facebook
  • Instagram

©2020 by Angi - boho style living