Brązy i szarości z kory dębu.



Uwielbiam różnorodność kolorów w moim otoczeniu, jednak na co dzień najbardziej identyfikuję się ze wszelkimi odcieniami brązów i szarości. Są to kolory, które noszę najczęściej, dlatego były obiektem jednych z pierwszych poszukiwań wśród naturalnych barwników. W naszym klimacie można z łatwością znaleźć rośliny mające taki właśnie pigment, a jedną z najbardziej dostępnych jest dąb. To wszystkim dobrze znane drzewo liściaste daje surowce barwierskie przez cały rok. Można wykorzystać zarówno jego żołędzie, galasy, jak i korę, której poświęcę ten wpis. Dąb szypułkowy rośnie na terenie całej Polski, zarówno w lasach, jak i w parkach miejskich. Korę możemy zbierać samodzielnie na łonie natury wczesną wiosną, jeszcze zanim dąb wypuści pierwsze liście (marzec - kwiecień). Zimą przyrządzimy kąpiel barwierską z wcześniej zebranej i wysuszonej kory lub z tej zakupionej w aptece, lub w internecie. Do tej pory to jeden z moich ulubionych barwników, a uzyskane kolory to zdecydowanie "moje" kolory. Od beżów, ciepłych brązów po głębokie, ciemne szarości, kora dębu daje możliwości kolorystyczne, które zainspirowały mnie do kilku prac, ale o tym później...


Barwienie korą dębu nie wymaga wcześniejszego zaprawiania tkanin. Kora zawiera dużo garbników i tanin, przez co kolor nie tylko łatwo łączy się z tkaniną i jest trwały, ale też mocno ciemnieje pod wpływem żelaza, dzięki czemu możemy uzyskać tak szeroką paletę barw.


Waga moich wszystkich próbek wynosiła ok. 100 gramów i taką właśnie ilość kory wykorzystałam. Podgrzewałam ją przez prawie całe przedpołudnie, nie doprowadzając do wrzenia. To surowiec dla bardziej cierpliwych, wpisujący się idealnie w złotą zasadę barwienia składnikami z natury - im dłużej poczekamy, tym więcej barwnika uzyskamy. Kolor wydobywał się bardzo powoli, ale w chwili wrzucania materiałów był już całkiem złocisty.


Zdecydowałam się odcedzić drewno z kąpieli, ponieważ wrzuciłam do niej delikatną przędzę wełnianą, do której przyczepiają drobinki kory. Odniosłam jednak wrażenie, że kora pozostawiona w garnku, w trakcie gotowania tkanin oddałaby jeszcze więcej barwnika. Materiały zostawiłam w kąpieli na ok. 3 godziny. Na koniec podzieliłam próbki i do części z nich dodałam siarczanu żelaza, chcąc uzyskać jak najciemniejszy kolor, a do innych ałunu nie będąc pewną efektu. Kąpiel w korze dębu bez zapraw daje piękne, twarzowe kremy i beże, wzmocniona ałunem owocuje bardziej intensywnymi, czekoladowymi brązami natomiast zaprawiona żelazem daje szarości zbliżone nawet do czerni, którą bardzo trudno uzyskać w procesie naturalnego barwienia.


Mocne kontrasty w barwach uzyskane z jednego surowca dają wiele możliwości zabawy kolorami w tylko jednym farbowaniu. W wyobraźni od razu zobaczyłam piękne wzory, które można stworzyć odpowiednio składając, lub związując materiał. Przez noc wymyślałam sposoby na to, aby fantazje nabrały konkretnych kształtów i następnego ranka zabrałam się do dzieła. Duży kawałek grubej, bawełnianej tkaniny złożyłam wielokrotnie i geometrycznie, przewiązałam sznurkiem, żeby tkanina się nie rozłożyła i wykąpałam najpierw w wywarze z kory dębu bez zaprawy, a potem przez krótką chwilę z dodatkiem żelaza. Materiał zabarwił się w całości na kremowo-brązowy kolor a w miejscach najbardziej wyeksponowanych, pod krótkim wpływem żelaza przebarwił się na szaro. Tak właśnie powstała bawełniana, trapezowa torba. Lekka, oryginalna, idealna na lato, pojemna no i przede wszystkim barwiona naturą.


Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

(+48) 732622644

  • Facebook
  • Instagram

©2020 by Angi - boho style living