Złoto kurkumy

Aktualizacja: lut 9

Kurkuma to jedna z przypraw, których w mojej kuchni nigdy nie brakuje. Ma wiele właściwości leczniczych, działa przeciwzapalnie i przeciwwirusowo, hamuje rozwój bakterii, wspomaga leczenie zaburzeń metabolicznych. Lista jej dobroczynnych wpływów jest naprawdę długa. Można by rzec, że to samo zdrowie. Do tego uwielbiam jej zapach i smak. W postaci mielonej dodaję ją niemal do każdego dania, a korzeń często ląduje w herbacie z miodem i cytryną. O tym, że jest bardzo silnym barwnikiem, przekonał się każdy, kto choć raz kroił jej korzeń. Naturalnie stała się moim pierwszym składnikiem barwierskim. Zdecydowałam się na wykorzystanie świeżego korzenia, a nie postaci zmielonej. Efekty były mniej więcej takie, jakie przewidywałam, czyli bardzo satysfakcjonujące. Kolor, jaki uzyskałam w przypadku przędzy, zauroczył mnie nieco bardziej niż kolor tkanin. Jest on dużo głębszy i cieplejszy. W przypadku przędzy dużo lepiej widać też różnice w próbach z odczynnikami.



Do próby użyłam ok. 120g różnych materiałów. Znalazły się wśród nich surowa bawełna, szary len, satyna bawełniana, próbka naturalnej, owczej wełny, wełna z merynosa oraz bawełniany sznurek. Wszystkie materiały wyprałam wcześniej ręcznie w delikatnym płynie do prania, zagotowałam w wodzie z ałunem i pozostawiłam w niej na dobę, aby dobrze przyswoiły sól. Do emaliowanego garnka wrzuciłam 120g pokrojonych korzeni kurkumy, zalałam wodą i podgrzewałam na małym ogniu, nie doprowadzając do wrzenia. Kurkuma dość szybko zaczęła wydobywać kolor, co nie było dla mnie zaskoczeniem. Nie czekałam długo, po około 45 minutach, kiedy woda zabarwiła się na intensywnie żółty kolor, odcedziłam korzenie i włożyłam do wywaru wszystkie materiały. Pozostawiłam je w kąpieli na około godzinę, od czasu do czasu mieszając i sprawdzając ich zabarwienie. Część próbek wyjęłam i odłożyłam na bok, resztę rozdzieliłam do kolejnych prób. Połowę wywaru odlałam do szklanego naczynia i dodałam do niego siarczanu żelaza, który od razu przebarwił wodę na kolor nieco bardziej brunatny. Po dokładnym rozpuszczeniu kryształków wrzuciłam część tkanin i pozostawiłam na chwilę. Do wywaru, który został w garnku dodałam sok z połówki cytryny i również wrzuciłam materiały. Nie musiałam długo czekać na efekty. Siarczan żelaza zmienił kolor wszystkich próbek na piękny, brązowo-rdzawy kolor, cytryna natomiast lekko rozjaśniła kolor, ale jedynie przędzy wełnianej, gdy przy próbkach bawełnianych i lnianych nie było widać znaczącej różnicy, z wyjątkiem szarego, grubego lnu, który wpadł w zimny, nieco limonkowy odcień. Przędza wełniana pięknie reprezentuje 3 ciepłe odcienie od słonecznej żółci do rdzawego brązu, tkaniny natomiast od blado-żółtych do rdzawych.


od lewej: z cytryną, bez odczynników, z siarczanem żelaza

Wszystkie materiały dokładnie wypłukałam pod bieżącą wodą i pozostawiłam do wyschnięcia. W domu aż do kolejnego ranka wszędzie unosił się zapach kurkumy, za którym przepadam... Zdecydowanie miły efekt uboczny przyrządzania tej kąpieli. Tak prezentuje się paleta kolorów uzyskanych w pierwszym barwieniu:



Wnioski z przygody z kurkumą mam takie, że jest to względnie prosty przepis na szybki i zadowalający efekt. Jest to dobry wybór dla tych mniej cierpliwych. Mnie osobiście zachwycił głęboki, żółty odcień wełny i chciałabym sprawdzić, czy przy dłuższym gotowaniu w wyższej temperaturze uda mi się uzyskać taki kolor dla bawełnianej tkaniny. Kolejnym razem spróbuję też użyć mielonej przyprawy, żeby porównać efekty.

7 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

(+48) 732622644

  • Facebook
  • Instagram

©2020 by Angi - boho style living